A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciast cały stół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciast cały stół. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

Wegański kopczyk kreta

Jak widzicie, czujecie i słyszycie, ciągle jestem w biegu... Poważnie zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga, bo czuję, że Was zawodzę. Wiem, że część z Was dzielnie czeka na przepisy, liczy na regularne posty, ale aktualnie Roślinożerka nie nadąża za swoim życiem... Postanowiłam jednak nie zawieszać działalności, bo kocham to miejsce, moich czytelników i gotowanie, ale muszę Was prosić o dużą dozę wyrozumiałości. Jeżeli będę miała chociaż małą chwilę (tak jak teraz), to od razu będę tutaj "wbiegać" i wklejać jakieś smakowite kąski :) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i pozwolicie sobie to wynagradzać przepysznymi smakołykami :) 
Dziś ciacho znane z bloga Atak ciasta . Siła rażenia tego przepisu była przeogromna, ale może jeszcze na niego nie trafiliście? Koniecznie musicie to nadrobić i skosztować tego wegańskiego nieba w gębie :)





Składniki:

Ciasto:

4 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
1 i 1/2 szklanki wody
2 łyżeczki sody
3 łyżki kakao
Krem:
1 kostka tofu naturalnego
1 i 1/2 szklanki płatków ryżowych
1 i 1/2 szklanki mleka sojowego
kilka kropel aromatu śmietankowego
4 łyżeczki cukru
  4 kostki gorzkiej czekolady

+ 2 banany i odrobina soku z cytryny

Mieszamy składniki na ciasto: najpierw suche, następnie dodajemy mokre. Gotowe ciasto przelewamy do tortownicy i pieczemy ok 35 minut w 180 stopniach. Upieczone ciasto zostawiamy do wystygnięcia, następnie przekrawamy na dwie części ( dolna może być odrobinę cieńsza). Górną część kruszymy na małe kawałeczki, w dolnej natomiast wydrążamy delikatny dołek (w nienaruszonej wersji zostawiamy tylko brzegi ciasta- ok 1,5 cm). Rozdrobnione tofu wrzucamy razem z ugotowanymi (według instrukcji na opakowaniu:)), przestudzonymi płatkami ryżowymi do blendera. Dosładzamy do smaku, dodajemy aromat i ponownie blendujemy. Gdy masa będzie już chłodna, ścieramy do niej, na grubych oczkach, gorzką czekoladę. Całość delikatnie mieszamy. Banany kroimy na pól (wzdłuż) i dopasowujemy ich długość do naszego wgłębienia w cieście. Ułożone banany skrapiamy odrobiną soku z cytryny. Nadszedł czas na krem :) Nakładamy go na banany i formujemy kopczyk. Wierzch "oblepiamy" pokruszonym ciastem i gotowe! Kopiec przed podaniem należy schłodzić, najlepiej wsadzić go do lodówki na około godzinę przed serwowaniem :)

środa, 20 marca 2013

Potrójnie czekoladowy tort urodzinowy :)

Lata lecą, a Roślinożerka coraz starsza... Dobrze, że dieta wegańska hamuje proces starzenia, bo już bym się sypała ;) Wróćmy jednak do tematów kulinarnych :) Świętowanie urodzin bez wegańskiego tortu to nie świętowanie, więc był i on... Król wśród ciast i władca czekoladowych mórz ;) Nieskromnie powiem Wam, że tegoroczny wypiek powalił na kolana swoich poprzedników. Był tak dobry, że zebrałam na niego świąteczne zamówienia! Podbije serca wytrawnych czekoladoholików, skrytych wielbicieli kakaowych smaków i wymagających kremożerców. Jeżeli zbliża się jakaś specjalna okazja, albo zwyczajnie macie ochotę na odrobinę rozpusty, to ten torcik jest dla Was idealny!



Składniki
ciasto:
1 i 1/2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka zimnej wody
1 łyżka octu
3 łyżki kakao
5 łyżek oleju
1 torebka cukru cynamonowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

krem:
1 duży budyń czekoladowy
2 szklanki mleka sojowego
5 łyżek cukru
100 g wegańskiej margaryny
   
+ kilka kostek gorzkiej czekolady
   150 ml wódki wiśniowej
   100 ml mocnej kawy

Przepis:
Dokładnie mieszamy wszystkie składniki na ciasto, oprócz wody i octu. Następnie do masy dodajemy wodę, a na samym końcu ocet. Ciasto przelewamy do tortownicy i pieczemy około 35- 40 minut w temperaturze 200 stopni. Budyń gotujemy według standardowych zasad, jednak na mniejszej ilości mleka :) Gdy trochę przestygnie (musi być letni), dodajemy do niego po kawałeczku margaryny i miksujemy na gładką masę. Upieczone ciasto odstawiamy do wystygnięcia, następnie przekrawamy je delikatnie na dwie części. Każdą z połówek skrapiamy wódką i kawą, po czym dół dodatkowo smarujemy grubą warstwą kremu. Teraz najtrudniejsze- składamy tort do kupy :) Gdy już nam się to uda, smarujemy wierzch tortu pozostałą częścią kremu. Na koniec ścieramy na tarce gorzką czekoladę i posypujemy nią wierzch naszego torcika :) Wstawiamy ciacho do lodówki, aby się scaliło i podajemy schłodzone :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Tarta cynamonowa z jabłkami i śliwkami + wyniki konkursu!

Zapewne czekacie w napięciu na wynik, dlatego od nich rozpocznę dzisiejszy post:) Ogłaszam, iż zwycięzcą  jest... Tadam, tadam! Kikimora ! Wybrałam tę propozycję, ponieważ idealnie wpasowała się w moje aktualne zachcianki smakowe, na co wskazuje również dzisiejszy przepis :) Dziękuję wszystkim za udział i wspaniałe inspiracje kulinarne! Kikimorę proszę o kontakt i podanie adresu do wysyłki.
Po tym miłym wstępie czas na jeszcze milszy przepis :) Tak jak już wspominałam smaki pierniczkowo- świąteczne uaktywniły się teraz w moim menu. Zawsze byłam fanką cynamonu, teraz jednak mój organizm wykazuje na niego szczególne zapotrzebowanie. Tarta została upieczona spontanicznie, jednak efekt okazał się nadzwyczaj zadowalający, dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami przepisem :)




Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
3 średnie jabłka
3-4 śliwki
1 i 1/2 łyżki cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki cynamonu

Przepis:
Tartownicę wykładamy ciastem francuskim. Resztę ciasta, która nam zostanie, kroimy na paski o grubości ok 1,5- 2 cm. Jabłka obieramy, kroimy w kostkę, wrzucamy do miski i mieszamy z 1 łyżeczką cynamonu i 1 łyżką cukru waniliowego. Śliwki kroimy w paseczki i dodajemy do jabłek. Owoce przekładamy do formy, na koniec posypujemy je odrobiną cynamonu i cukru. Paski ciasta przyklejamy "na wodę" do brzegów spodu, tak aby utworzyły kratkę. Gotowe ciasto posypujemy cynamonem i resztą cukru. Pieczemy przez 15- 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

niedziela, 22 lipca 2012

Ciasto czekoladowe z czerstwego pieczywa

Co zrobić z zeschniętą bułką i twardym chlebem? Wyrzucić? Nie! Dać ptakom? Nie! Zrobić grzanki? Nie!
 Postaw na kreatywność i stwórz coś oryginalnego -resztkowe ciasto!
-Co? <pytanie z widowni>
Resztkowe ciasto! Oto prosty sposób na wykorzystanie czerstwego pieczywa, które często zalega w Twoim domu. Banalne, smaczne i jakie ekonomiczne! Resztkowe ciasto już dziś powinno zagościć w Twoim domu! Zrób je i Ty!
<Koniec reklamy> ;)




Składniki:
3 duże, czerstwe bułki (opcjonalnie inne pieczywo)
2 szklanki mleka
4 łyżki kakao
1/3 szklanki cukru
1 łyżka cukru waniliowego
wiórki kokosowe
1 łyżeczka aromatu rumowego
7-8 ciasteczek (u mnie Digestive)

Przepis:
Rozrywamy bułki na małe kawałeczki i wrzucamy do miski. Mleko podgrzewamy, zalewamy nim bułki i zostawiamy na ok 10 minut. Dodajemy cukier, aromat, kakao i dokładnie wszystko mieszamy. Jeżeli masa jest za rzadka, dodajemy jeszcze trochę pieczywa, jeżeli za gęsta, możemy dolać mleka :) Wszystko zależy od gramatury wybranego przez Nas pieczywa :) Wykładamy dno formy ciasteczkami, następnie wylewamy na nie ciasto. Wierzch posypujemy wiórkami kokosowymi i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-50 minut.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Mięciutkie ciasto z rabarbarem i bananami

Ciasto, które dziś Wam przedstawiam, zagościło na pierwszym Roślinożernym pikniku, który zorganizowałam 1 lipca. Uczestnicy skosztowali i wypowiadali się pozytywnie, więc chyba mogę Wam je z czystym sumieniem polecić ;) Zdjęcie może nie jest zbyt urodziwe, ale bardzo się spieszyłam i "cyknełam" kilka fotek nawet nie patrząc jak wyglądają. Ciasto jest lekkie, miękkie i puchate,dzięki czemu doskonale nadaje się na takie upały ;) Nic tylko jeść i popijać zimnym mlekiem sojowym!



Składniki:
 1 i 1/2 szklanki mąki
 1/2 szklanki cukru
4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200 ml mleka sojowego
3 łyżki zimnej wody
1/4 szklanki oleju
1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
2 łodygi rabarbaru
1 banan
 1 łyżka cukru waniliowego

Przepis:
Mieszamy wszystkie suche składniki i powoli dodajemy mleko, olej i wodę, cały czas mieszając. Gotowe ciasto przelewamy do formy i dekorujemy pokrojonym i obranym rabarbarem. Banana kroimy w plastry i również układamy na wierzchu ciasta. Całość posypujemy cukrem waniliowym i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut.

niedziela, 20 maja 2012

Czekoladowiec na rumie- palce lizać

Nie wiem jak to się stało,że przepis na tak cudowne ciasto schował się przede mną na kilka miesięcy. Dopiero dziś zauważyłam,że "hasa" po zupełnie niekulinarnym folderze. Byłam w szoku! Przepraszam za to opóźnienie i tym bardziej zachęcam do upieczenia tego cudnego, aromatycznego, aksamitnego, rozgrzewającego umysł wypieku :) Niestety zdjęcia nie oddają w pełni jego uroku, ponieważ były robione w pośpiechu :) Tak to jest z pysznymi ciastami, kuszą wyglądem i człowiek zupełnie nie myśli o robieniu zdjęć, tylko o jedzeniu :)


Składniki:
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
garść suszonej żurawiny
garść rodzynek
1/2 szklanki mleka sojowego
1 kostka wegańskiej margaryny
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
4 łyżki kakao
100 ml rumu
2 łyżki powideł morelowych
wiórki kokosowe

Przepis:
Mleko wraz z masłem i cukrem podgrzewamy, cały czas starannie mieszając, aż do połączenia składników. Powoli dodajemy kakao, rum i cukier waniliowy, również nieustannie mieszając. W misce łączymy mąkę z proszkiem do pieczenia i wylewamy na nią ciepłą kakaową masę.  Na koniec dodajemy bakalie. Wymieszane ciasto wlewamy do formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na ok 50 minut. Po wyciągnięciu i wystudzeniu, smarujemy wierzch ciasta powidłami i posypujemy wiórkami kokosowymi.


piątek, 4 maja 2012

Bananowiec z nutką tahini

Szukacie ciasta idealnego dla wszystkich znajomych? Słodkiego, ale nie przesadnie, charakterystycznego, ale nie takiego, które podrażni tradycyjne podniebienia? Oto propozycja dla Was! Ciasto z kategorii "połącz, wymieszaj i upiecz", powstające w ekspresowym tempie. Miękkie, wyglądem przypominające chleb, aromatyczne i niecodzienne. Idealne na letnie, przepełnione słońcem pikniki :)


Składniki:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
1 szklanka wody
1/4 szklanki oleju
4 łyżki octu balsamicznego
2 pełne łyżeczki tahini
1 łyżka cukru waniliowego
2 bardzo dojrzałe duże banany
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody

Przepis:
Wsypujemy do miski mąkę, proszek do pieczenia, oba rodzaje cukru i sodę. Powoli dodajemy wodę, następnie zduszone banany, olej, tahini i na koniec ocet. Wszystko dokładnie mieszamy, wlewamy do formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni na około 35 minut.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Keks - esencja smaku

Wprost z wielkanocnego stołu uśmiecha się do Was niziutkie ciasto. Niepozorne, malutkie, ale po pierwszym kęsie chciałoby się sięgnąć po kolejny kawałek. Keks, zrobiony przeze mnie pierwszy raz, zaskoczył mnie swym smakiem i wyrafinowaniem. Jedyną rzeczą, którą bym poprawiała, to forma, której użyłam do jego wykonania. Ta ilość ciasta idealnie pasowałaby do krótkiej keksówki, a ja użyłam dłuższej, czego efektem jest niski wzrost ciasta.


Składniki:
2 szklanki mąki
100 g suszonej żurawiny
100 g rodzynek
1 szklanka gorącej herbaty (może być smakowa- u mnie pomarańczowa)
sok z jednej pomarańczy
skórka z jednej pomarańczy
50 g margaryny
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Przepis:
Zaparzamy herbatę i zalewamy nią suszone owoce. Zostawiamy je pod przykryciem na około 2 godziny. Miękką margarynę mieszamy z cukrem, powoli dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem. Ścieramy skórkę z pomarańczy, wyciskamy z niej sok i dodajemy obydwa elementy do ciasta. Na koniec wlewamy namoczone owoce wraz z pozostałością herbaty.  Wszystko dokładnie mieszamy, przelewamy do małej formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na około godzinę.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wielkanocna babka łaciatka

Obok kurczaczków i zajączków, w większości domów, znaleźć możemy wielkanocną babę :) U mnie zawsze była kupna, bo tak łatwiej, szybciej, poza tym nikt nigdy nie piekł w mojej rodzinie babek. Potraktowałam to jak wyzwanie, a ponieważ lubię przełamywać schematy, w tym roku postawiłam na wyrób własny. Bałam się, że babka nie wyjdzie, bo nie miałam czasu na wcześniejsze wypróbowanie przepisu, jednak okazała się strzałem w dziesiątkę! Jeżeli jesteście jeszcze w świątecznym nastroju i macie ochotę poszaleć w kuchni, to zapraszam Was na przygodę z babką łaciatką :)


Składniki:
1 i 2/3 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao (czubata)
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1 szklanka wody
1/5 szklanki oleju
4 łyżki octu balsamicznego

Przepis:
Mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i cukier waniliowy. Dodajemy wodę, olej, aromat, wszystko dokładnie mieszamy i na koniec dolewamy 4 łyżki octu. Połowę ciasta wylewamy do formy, a do drugiej połowy dodajemy kakao. Ważne jest, aby drugą część ciasta (tą z kakao) wylać do formy tuż przed włożeniem formy do piekarnika. Piekłam dwie babki (jedną na prezent :)) i niestety moja czekała na nagrzanie piekarnika, stąd łaty są praktycznie niewidoczne. Gwarantuję Wam jednak, że u Was się pojawią :) Formę po wypełnieniu szybciutko wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni na 35 minut.

czwartek, 22 marca 2012

Tort biszkoptowy z truskawkami

Urodziny to dla mnie okazja do szaleństwa w kuchni. Uwielbiam mieć "ważny" pretekst do mieszania, gniecenia, pieczenia... Do tego zawsze mam gwarancję, że znajdą się odbiorcy i nie będę musiała moich wypieków pałaszować sama :) W tym roku miałam mało czasu, dlatego czuję niedosyt i wiem,że będę musiała sobie to niedługo jakoś kulinarnie odbić :D Pierwszy raz pokusiłam się jednak na wykonanie dla siebie tortu. Zabawy było co niemiara,ale finał pozytywnie mnie zaskoczył :) Zobaczcie i skosztujcie :)

Składniki:
Biszkopt:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżki cukru waniliowego
szczypta soli
1/2 szklanki oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka sojowego
1 łyżeczka sody
2 łyżki soku z cytryny
1/2 szklanki mocnej kawy

Krem:
2 opakowania budyniu biszkoptowego
2 i 1/2 szklanki mleka sojowego
6 łyżek cukru
3/4 szklanki cukru pudru
kostka margaryny wegańskiej

Dekoracja:
wiórki kokosowe
truskawki

Przepis:
Zaczynamy od wykonania biszkoptu. Mąkę mieszamy z dwoma rodzajami cukru, proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Mleko mieszamy z olejem i sokiem z cytryny. Wszystko delikatnie łączymy i przelewamy do tortownicy. Pieczemy 40-45 minut w temperaturze 180 stopni. Gotowy biszkopt odstawiamy do wystygnięcia, następnie przekrawamy go na pół i skrapiamy mocną kawą. Czas na krem :) Gotujemy budyń według zaleceń, ale na mniejszej ilości mleka. Zostawiamy do do wystygnięcia. Margarynę ucieramy z cukrem pudrem, następnie dodajemy zimny budyń. Mieszamy tak długo,aż otrzymamy gładką masę. Gotowy krem nakładamy na biszkopt, "zamykamy go" i smarujemy wierzch. Tak gotowy tort wymaga już tylko dekoracji. U mnie w ruch poszły wiórki kokosowe i truskawki :)

środa, 8 lutego 2012

Placek z brzoskwiniami

Sesję oficjalnie uważam za zakończoną :)! Wszyscy, którzy czekali na przepisy i po cichu lubią tego bloga, powinni ucieszyć się z tej informacji. Częstotliwość postów będzie rosła, a ja będę tyła gotując dla siebie i dla Was :D Na dobry początek, obiecane już dawno ciasto. Bardzo dawno nic nie piekłam i aż mnie ręce swędziały, gdy przechodziłam codziennie obok piekarnika! W końcu znalazł się czas i powstało cudo :) Pyszność idealna na świąteczny dzień.

Składniki:
300 g mąki
3/4 łyżeczki soli
175 g margaryny wegańskiej
4 łyżki wody
1 puszka brzoskwiń
3 łyżki mąki kukurydzianej (lub ziemniaczanej)
1/2 łyżeczki cynamonu

Przepis:
Mąkę przesiewamy i dosypujemy sól. Margarynę rozpuszczamy na małym ogniu, wystudzamy i powoli dolewamy do mąki. Jeżeli ciasto nie będzie się kleić, dodajemy 4 łyżki wody. Z ciasta formujemy dwie kule (najlepiej, gdyby jedna była większa od drugiej) i wkładamy je na ok 30 min do lodówki. Brzoskwinie odcedzamy, kroimy na plastry, mieszamy z mąką kukurydzianą i cynamonem. Wyjmujemy większą kulę ciasta z lodówki i rozwałkowujemy ja na potrzeby naszej formy. Wykładamy ciastem formę i wkładamy do lodówki na kolejne 20 minut. W tym czasie wyciągamy drugą kulę, rozwałkowujemy ją i kroimy na paski, które będą wierzchem naszego ciasta.Wyjmujemy formę z lodówki i wykładamy ją brzoskwiniami (owoce dodajemy wraz z zalewą z mąki). Pokrojone paski nakładamy na wierzch ciasta, tak, aby zakrywały większość owoców. Tak gotowe ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 50 minut. podawać wystudzone, posypane cukrem pudrem - uprzedzam, że ciasto bardzo długo stygnie, więc nie róbcie go tuż przed spotkaniem, na którym ma być podane :P

sobota, 31 grudnia 2011

Piernik nad piernikami i kolejne nienoworoczne postanowienia

 I tak minął cały rok... Czy tylko ja nie lubię sylwestra? Zawsze targają mną sprzeczne emocje... Ale dziś mam zamiar dobrze się bawić i mieć gdzieś przemyślenia mojego, starego już mózgu :) Na zakończenie roku poczęstuje Was moim świątecznym piernikiem, który podbił podniebienia biesiadujących na dwóch Wigiliach :) Mam nadzieję,że i Wasze podbije!

Składniki:
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1/2 kostki wegańskiej margaryny
2 łyżki dżemu z owoców leśnych
pół łyżeczki sody
pół łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka sojowego
1/2 opakowania przyprawy do piernika
1 duża garść suszonej żurawiny
2 łyżki (około) powideł śliwkowych
sok z cytryny

Przepis:
Mieszamy wszystkie suche składniki, osobno łączymy mokre (oprócz powideł śliwkowych, natomiast margarynę rozpuszczamy na małym ogniu). Wszystkie składniki mieszamy razem i wlewamy do formy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 35 minut. Wyciągamy nasz piernik i pozostawiamy go do wystygnięcia. Chłodne ciasto przekrawamy na dwie równe części, smarujemy je powidłami i ponownie łączymy ciasto w całość. Tak gotowy piernik musi troszkę poleżeć, aby powidła dość spójnie połączyły obie połówki  (mój przez pośpiech się pokruszył...)Po jakiś 30 minutach spokojnie można już kroić i podawać nasze cudo:)

 Postanowiłam (jako, że nowy rok już nadchodzi) skonfrontować się z moimi postanowieniami na lepsze jutro, którymi podzieliłam się z Wami w zeszłym roku :) Ciekawe czy udało mi się coś zdziałać?
1. Lepiej okazywać uczucia (zwłaszcza mojemu Lubemu :*) - hmmm... myślę,że jest lepiej,ale dążę do doskonałości :D
2. Doceniać to co mam (chociaż czasem jest ciężko)- nadal klapa :(
3. Schudnąć 5kg ( już się boję...)- i niestety strach był tutaj na miejscu. Bywało super, ale koniec końców, waga minimalnie drgnęła...Walka trwa :)
4. Rozwinąć swoje kulinarne pasje i zwiększyć liczbę postów :)- pasje super, ale z postami zawaliłam...wiem.
5. Zakupić większą liczbę silikonowych foremek do Muffinów (a nie mówiłam :P? To obsesja już ^^) i książki kulinarne w wegańskim klimacie- foremek mam już tyle,że mogę piec dla wojska, co zaś do książek, to kolekcja się powiększyła, ale mi zawsze mało :)
6. Zaliczyć ten rok na studiach (jak ja tego pragnę !)- tadam! Sukces :D Teraz walczę o kolejny rok...
7. Nauczyć się języka migowego- sukces! Całkiem nieźle już migam :) Teraz czas zostać tłumaczem!

A co w tym roku? Zapewne chcę dokończyć to co zaczęłam i to co widać w powyższych punktach. Poza tym:
8. Napisać fascynującą pracę licencjacką, która powali komisję i promotora na kolana :)
9. Zgromadzić większą ilość pomocy dydaktycznych (nowa obsesja )
10. Zachomikować sporą sumę na wyprowadzkę
11. Zrealizować projekty, które się tworzą w mojej głowie i głowach innych ludzi
 I to chyba tyle :) A jak Wasze zeszłoroczne plany?

Życzę Wam wspaniałej, wegańskiej, niewystrzałowej (fajerwerki) zabawy :*!

sobota, 24 grudnia 2011

Korzennie ciasto z jabłkami

Znów dłuuuuga przerwa w postach. Mogę za nią tylko przeprosić! Staram się, ale zalatana jestem i nie mam czasu wstawiać przepisów, czasem nawet zapominam o fotografowaniu swoich dzieł...Sporo przepisów nagromadzi się po Świętach, mam więc nadzieję,że uda mi się nimi z Wami szybko podzielić :) Dziś  przepis na ciasto, które zrobiłam już dość dawno, ale które zdecydowanie warto powtórzyć :)

Składniki:
2 szklanki mąki
1 szklanka mleka roślinnego
3/4 szklanki cukru
2 jabłka
1 łyżka kakao
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki imbiru
2 łyżeczki cynamonu
10 goździków
1/4 szklanki wody


Przepis:
Jabłka obieramy ze skórki, ćwiartujemy, usuwamy gniazda nasienne  i następnie kroimy je na plasterki o grubości ok 1 cm. Goździki zalewamy wrzącą wodą (1/4 szklanki) i odstawiamy na ok 5 minut.  Wyławiamy goździki, a przestudzony napar dodajemy do mokrych składników. Mieszamy wszystkie suche składniki, następnie łączymy je z mokrymi. Połowę gotowego ciasta wlewamy do formy i układamy na jego wierzchu warstwę jabłek. Dolewamy resztę ciasta i dekorujemy je resztą plasterków. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok 35 minut.


WESOŁYCH, WEGAŃSKICH ŚWIĄT :)!

poniedziałek, 3 października 2011

Zielone, urodzinowe ciasto "żelkowo-kiwiowe"

Ponieważ liczne okoliczności zmuszały mnie do wysłania piekarnika na urlop, pierwszy pretekst do upieczenia ciasta (urodziny mego Lubego) spowodował wybuch fantazji twórczej. Niestety, jak to z nadmiarem pomysłów bywa, nie mogłam się zdecydować... Ostatecznie padło na połączenie 2 przepisów. Wyszło smakowite i kuszące, tak więc próbujcie :D


Składniki:
2 szklanki mąki krupczatki
1/2 kostki wegańskiej margaryny
3/4 szklanki cukru
2 szklanki mleka sojowego
2 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu żelkowego
1 dojrzałe kiwi

Przepis:
Mieszamy mąkę i cukier. Margarynę rozpuszczamy i dodajemy do suchych składników. Wyrabiamy ciasto, owijamy je folią spożywczą i chowamy na 30 minut do lodówki. Budyń robimy według instrukcji na opakowaniu (pół litra mleka i 2 łyżki cukru) :) Kiwi obieramy i kroimy w plasterki. Wyjmujemy ciasto z lodówki, rozwałkowujemy je i wykładamy nim formę (tak, aby brzegi również były oblepione ciastem). Nakłuwamy ciasto widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 25 minut. Gotowe ciasto zostawiamy do przestygnięcia. Letnią ciastkową "formę" wypełniamy budyniem, a wierzch dekorujemy plasterkami kiwi. Ciasto wkładamy do lodówki i podajemy po całkowitym przestygnięciu.

czwartek, 14 lipca 2011

Ciasto drożdżowe pierwsza klasa :)

Ciasto drożdżowe... Nuda... Serio? Ja właśnie odkryłam je na nowo :) Zostało mi trochę drożdży po pizzomanii i postanowiłam jakoś je zużyć. Do głowy przyszedł mi banalny pomysł : drożdżowiec. Jako, że nie miałam zbytniej weny twórczej, poddałam się temu pomysłowi. Tu coś dodałam, tu coś zamieszałam i ... to dziwne, ale wyszło! Polecam przepis do degustacji :D
 
Składniki:
3  czubate szklanki mąki
1/3 kostki drożdży
5 łyżek cukru + 2 łyżki do posypania
1 szklanka mleka
szczypta soli
3 łyżki wody
3 łyżki margaryny 
dowolny dżem ( ja użyłam żurawinowego)
rabarbar
nektarynki

Przepis:
Drożdże rozcieramy z 3 łyżkami cukru, dodajemy podgrzane mleko i  3 łyżki mąki. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnie, dodajemy resztę mąki, roztopione masło, szczyptę soli, wodę oraz cukier. Mieszamy i zagniatamy ciasto, po czym ponownie odstawiamy do wyrośnięcia na ok 10 minut. Następnie ponownie zagniatamy ciasto i znów odkładamy na ok 5 minut. Gotowe ciasto rozwałkowujemy (polecam duże formy, ponieważ ciasto wyrośnie i owoce nam w nim zginą :)) i wykładamy nim formę. Łyżką nakładamy kilka "kleksów" dżemu na górę drożdżowca. Brzoskwinie kroimy na ósemki, rabarbar obieramy oraz kroimy go na paseczki i układamy je na wierzchu ciasta. Posypujemy wszystko około 2 łyżkami cukru ( trzeba zabić kwaskowatość rabarbaru:)) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok 30-35 minut :)

Smacznego drożdżowego :)!

piątek, 10 czerwca 2011

Ciasto rabarbarowe lepsze niż placek Babuni :D

Przyznam się Wam szczerze, że nigdy samodzielnie nie wykonałam niczego, co miało w składzie rabarbar. Od zawsze byłam częstowana u Babci kompotem rabarbarowym i plackiem z tymże warzywem, ale nigdy nie znalazł się on w mojej kuchni. Postanowiłam to zmienić i zmierzyć się z tym dziwacznym, czerwonym, kwaśnym czymś. Wszystko było dla mnie zaskoczeniem, łącznie z tym, że rabarbar jest aż tak kwaśny i że trzeba go obierać :D Gdy zaczęłam z nim walkę, byłam przekonana,że nic dobrego nie może z tego wyjść. Jakież było moje zdziwienie, gdy pierwszy kawałek ciasta zachwycił podniebienia! Jestem z siebie dumna :)!

Składniki:
Spód:
1 i 1/2 szklanki mąki
 1/2 szklanki cukru
4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
210 ml mleka sojowego
60 g margaryny
1/2 łyżeczki aromatu waniliowego

+ 6 lasek rabarbaru
   2 łyżki cukru

Przepis:
Wymieszać mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sodę. Na małym ogniu roztapiamy margarynę i dodajemy ją do ciasta razem z mlekiem i aromatem. Dokładnie mieszamy i przelewamy do dużej formy. Rabarbar obieramy i kroimy na dość duże kawałki. Układamy rabarbar na wierzchu ciasta, i posypujemy go równomiernie cukrem.Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 30 min :)

sobota, 21 maja 2011

Czekoladowo-cynamonowy puchatek

Zupełnie zapomniałam o tym przepisie! Przeleżał na moi komputerze już sporo czasu... Zaczęłam dziś przeglądać zdjęcia i przypadkiem natrafiłam na jego fotki... TADAM! Oto on :P Smaczny i puszysty "puchatek" :)


Składniki:
2 szklanki mąki
1 szklanka mleka roślinnego
1/2 szklanki cukru (opcjonalnie 3/4)
1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
garść płatków cynamonowych
2 łyżki kakao (trochę czubate :P)
5 łyżeczek oleju
3 łyżki wody gazowanej (mocno gazowanej)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka aromatu śmietankowego

Przepis:
W jednej misce łączymy wszystkie suche składniki (oprócz płatków cynamonowych), a w drugiej mokre (oprócz wody gazowanej). Do gotowej masy dolewamy wodę gazowaną i dokładnie mieszamy. Ciasto przelewamy do formy i dekorujemy je płatkami cynamonowymi :) Wkładamy "puchatka" do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 35-40 min :)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Świąteczna, lawendowa babka ze słonecznikiem i nutką pomarańczy :)

W tym roku postawiłam na oryginalne święta (mimo,że ich nie obchodzę i tylko spędzam czas z rodziną) :) Na moim stole zagościły 3 ciasta, których nigdy nie wypróbowałam. Trochę zaryzykowałam, jednak jak się okazało, było warto. Babka (wiem,że nie wygląda babkowato-brak formy-ale na serio tak smakuje:)) jest moim autorskim przepisem. Z góry uprzedzam,że jest bardzo lawendowa!

Składniki:
2i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
1 szklanka mleka roślinnego
garść słonecznika
sok z całej pomarańczy
skórka z połowy pomarańczy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
1 i 1/2 łyżeczki suszonej lawendy
6 łyżeczek oliwy (opcjonalnie margaryny)
garść migdałów w płatkach

Przepis:
Do miski wsypujemy suche składniki (mąkę,cukier, słonecznik, skórkę pomarańczową, proszek do pieczenia, sodę , skrobię i lawendę) i dokładnie mieszamy. W drugiej misce łączymy mokre składniki ( mleko, sok z pomarańczy, aromat i oliwę) i również dokładnie mieszamy. Do miski z suchym powoli dolewamy mokre i mieszamy aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Ciasto przelewamy do formy (ja użyłam dużej keksówki ), posypujemy migdałami w płatkach i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 50 min (moje siedziało w nim ok 45 :)).

Życzę Wam smacznego wyjadania resztek świątecznych :)!

P.S. Zapomniałam zaprosić Was na moją facebookową stronkę :)!Tutaj :P

niedziela, 17 kwietnia 2011

Najlepszy na świecie Tofurnik z przemyśleniami w tle

Przepis ten jest zapożyczony z bloga Agaty I love Tofu :) Pomimo tego,że pomijam polewę czekoladową, smakuje wyśmienicie :) Zawsze powala na kolana i za każdym razem wychodzi :) A jak wygląda ^^! Dodatkowo, gdy go podajemy, zawsze wywołuje popłoch :D " TOFURNIK?? Co to jest?", "To z tofu można zrobić takie coś?" Zapewne też słyszałyście/liście te pytania ^^

Kontynuując wątek pytań... Wczoraj rozmawiałam z kolegą, który nie jest weganinem, ani wegetarianinem i uświadomił mi, że rzeczy dla mnie oczywiste, niestety nie są już tak oczywiste dla innych. Zawsze wydawało mi się,że uświadamiam sobie "maskowanie" niewygodnych prawd, istnienie odrębnych światopoglądów. Wczoraj jednak zrozumiałam,że nie zawsze jest to skutek wyparcia czy też niewiedzy. Niektórzy ludzie akceptują mięsny świat takim, jakim jest, wiedząc o nim wszystko... Czy aż tak się różnimy? Czy jest możliwe tak dalekie wyzbycie się etyki? Nie mam nic do mięsożerców z wyboru. Niech jedzą i żyją długo i szczęśliwie, jednak nie rozumiem mięsożerców, którzy akceptują okrutne traktowanie zwierząt. To czy jesz szynkę czy nie, nie zwalnia Cię od odczuwania! Jesteś pewien, że chcesz jeść zmaltretowaną, bitą i transportowaną w okropnych warunkach krowę lub jak wolisz "wołowinę" ?  Empatia... Tak wiele o niej mówimy, ale niestety coraz rzadziej możemy ją namacalnie odczuć... Pod postem dołączam część filmu, który moim zdaniem trzeba obejrzeć :) Na tym zakończę swój wywód, co by nie zanudzać tych, którzy wpadli tu po przepis na pyszny Tofurnik :*



Smacznego i empatycznego :*!

wtorek, 5 kwietnia 2011

Plecione ciasto z konfiturą jagodową

Od dłuższego czasu zanosiłam się do wykorzystania tego przepisu ^^ Przepis znajdziecie TUTAJ. Nie będę go przepisywać, jednak dodam parę stwierdzeń od siebie :)  Wymieszałam mąkę pszenną z razową i efekt jest bardzo pozytywny. Niestety brakuje mi w nim odrobiny słodyczy, stąd też zastosowałam polewę czekoladową :) Nie wiem dlaczego, jednak to ciasto w moim wydaniu potrzebowało dłuższego pieczenia niż 15 min... Może to wina mąki razowej :P? Niestety tak, jak Weganie piszą, konfitura wycieka bokami, tak więc zaopatrzcie się w jak najgęstszy wytwór ! 

Podsumowując ciasto jest pyszne, jednak następnym razem będzie jeszcze lepsze, albowiem wprowadzę kilka poprawek : odrobina cukru do ciasta, łyżeczka sody, gęstsza konfitura, no i może spróbuję z samą pszenną mąką? Czas pokaże ^^!  
Już teraz zachęcam Was jednak do wytworzenia tego zaplecionego Cosia :) Musicie przyznać, że prezentuje się smakowicie ^^ 
Został mi jeszcze dość spory kawałek, więc jeżeli znajdzie się ktoś chętny, to moge mu mailem podesłać :P