A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

piątek, 8 lutego 2013

Roślinożerka rozkminia - inspiracje vol. 3

Dziś post całkowicie bez-przepisowy, z cyklu inspiracji i rozmyślań. Długo mnie tu nie było i trudno opisać to wszystko, co się w tym czasie działo w moim życiu. Nałożyły się sprawy rodzinne, uczelniane i te związane z pracą. Wiele zmieniło się też w samej Roślinożerce. Postanowiłam wrócić do mojego dawnego celu - odchudzenia się do stanu używalności.


Na nowo zakochałam się w sukienkach i postanowiłam, że to lato będzie należeć do mnie. Już widzę siebie, szczuplutką w pięknej, zwiewnej sukni...




Ciężka sesja utwierdziła mnie też w tym kim chcę zostać. Kocham pracę z dziećmi, zwłaszcza z moimi Słoneczkami. Nic nie powstrzyma mnie przed spełnieniem marzenia o tytule pedagoga specjalnego...





Kulinarnie też działo się u mnie wiele, ale niekoniecznie ambitnie ;) Podszkoliłam się trochę, poczytałam, popróbowałam.  Pewnie zauważycie trochę zmian, bo dania będą "odtłuszczone", ale nadal smaczne ;)


Trzymajcie kciuki za moje plany i ich realizację :) Zagubiona w tym całym zabieganiu mam zamiar żyć każdym dniem - kolorowo, smacznie i zdrowo.


9 komentarzy:

  1. Droga Roślinożerko życzę ci abyś spełniła wszystkie swoje postanowienia! Będę śledzić uważnie nowe przepisy ponieważ też mam zamiar (w końcu!) odchudzić swojego wegańskiego człowieka :)Ten rok będzie należał do nas, niebotycznych szpilek i boskich sukienek!
    BTW buty na ostatnim zdjęciu są mega! O_O ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozytywnie :) Powodzenia w realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się "odchudzam", chociaż nie zależy mi za bardzo na zrzuceniu nie wiem ile, tylko na niebyciu sflaczałą :) Ta trzecia sukienka jest boska! Cierpię na niedomiar sukienek. Mam tylko dwie i to beznadziejne...

    OdpowiedzUsuń
  4. My też się odchudzamy! Od dawna łamiemy stereotyp o super szczupłych i zgrabnych wegetariankach :D

    Dużo silnej woli i samozaparcia! :)

    Pozdrawiam, Veggy

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymamy kciuki! powodzenia życzymy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyno, wracaj do siebie :'-( Czy wiesz że odchudzanie - u osób 100% zdrowych i jak najbardziej poprawnie szczupłych - to znak samo-nienawiści i rozpaczy? Czy wiesz że "ja jestem zbyt gruba, muszę się odchudzić" to zdanie które dosłownie każda kobieta co najmniej raz wypowiada w swoim życiu - w momencie największej słabości i przerażenia (zwykle zestresowana, co najmniej na pół w panice, i chcąca "osiągnąć wielkie cele")? Czy wiesz że w dzisiejszych czasach "wymaga" się od "modnie ubranej" dziewczyny ciała 12-letniego dziecka?? Czy wiesz że 100% "słynnych modelek" osiąga szczyt kariery w wieku 14-u lat, a potem im się NAKAZUJE jedzenie prawie nic i operacje - bo "kobiece kształty to przecież otyłość"?? Czy wiesz że pomysł odchudzania - a często i anoreksja - pojawiają się szczególnie pośród młodych, BARDZO inteligentnych kobiet, na początku kariery/pracy/w momencie przejścia z młodości do "prawdziwego życia"??

    Nie daj zabić Swojej duszy i Swojego serca!! I przede wszystkim nie popełniaj tego samego błędu który popełniło już tak wiele dziewczyn przed Tobą! Ja też wpadłam w piekło diet i samo-nienawiści w Twoim wieku, i dziś jestem pewna że to jest jeden z powodów mojej nieuleczalnej choroby :-( Diety zrujnują Ci zdrowie! A potem nagle znajdziesz się w pułapce z ciągłego tycia (bo diety tak naprawdę tuczą, ciało myśli że jest w "trybie głodzenia", i o wiele dokładniej zużywa wszystkie kalorie, a potem SZYBCIEJ tyjesz od coraz MNIEJSZYCH porcji!) i coraz bardziej zrujnowanego zdrowia, ciągłego liczenia kalorii, nienawiści, anoreksji albo bulimii!

    Nikomu nie nakazuję jaką modę ma lubić, ale dzisiejsza "moda" to niszczenie kobiet, bo "pasuje" tylko na ciała 12-letnich dzieci! To wszystko jeden system - nienawiść w stosunku do dorosłych kobiet, wymaganie od nich wyglądania jak zagłodzone ofiary Holokaustu (dosłownie!), niszczenie ich duszy, serca i samo-odporności, i w końcu psychiatria, samo-destrukcja i śmierć przez zagłodzenie, narkotyki lub samobójstwo. Czy wiesz jak wiele "modelek" to narkomanki?

    Jeśli się obawiasz prawdziwej otyłości - mimo tak już zdrowego i 100% wegańskiego odżywiania jak prezentujesz w tym blogu - to dbaj bardziej o produkty naturalne, pełnoziarniste, i więcej świeżych owoców i warzyw, a mniej białego cukru, białej mąki i słodyczy. Polecam także książeczkę "Wegańska Bogini w kuchni" - napisaną przez 2 modelki - gdzie doskonale pokazuje się jak to np. cukier, biała mąka i mocno słodzone napoje jak lemoniady prowadzą do szybkiego tycia. Ja w ogóle nie tyję, jestem zawsze taka sama - a jem ile chcę i kiedy chcę, NIGDY nie liczę kalorii, i NIGDY nie martwię się że kiedykolwiek "będę gruba". A przed przejściem na naturalny weganizm miałam poważne problemy z utrzymaniem zdrowej wagi. Przy tym, z powodu tak zniszczonego zdrowia, często prawie nic nie mogę trenować, nawet na Jogę albo lekką gimnastykę rzadko mi ta choroba pozwala...

    Ważna jest miłość. Dla kogo chcesz być "używalna"?? Pomyśl o Sobie a nie o nienawistnych "stylach" z piekła rodem :'-(

    Jeśli naprawdę myślisz że utyłaś (co jestem pewna nie jest możliwe w Twoim przypadku - chyba że prywatnie jesz zupełnie co innego niż pokazujesz w blogu), to sprawdź najpierw czy Twoja waga jest poprawna zdrowotnie: http://www.medicapolska.pl/o-zdrowiu/badania-medyczne-i-kalkulatory/kalkulator-bmi

    Jako przykład: 25-letnia dziewczyna, wzrost 172cm, może ważyć cokolwiek chce pomiędzy 55kg a 73kg, i to będzie 100% zdrowe i poprawne. A "utycie" o 0,5kg-1,5kg, to jedynie wahania pomiędzy jednym dniem a drugim, woda w ciele, gorsze i wolniejsze trawienie itp itd

    Bycie kobietą, w tej części świata i w naszych czasach, nie jest łatwe - to jest powodem samo-nienawiści. Nie poddawaj się :D Zdrowe piękne kobiety mogą zmienić wreszcie ten zniszczony świat :D Wychudzone szkielety liczące kalorie to najgorsza forma niewolnictwa - niewolnictwo i fizyczne i psychiczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, domyślam się że przez to co przeszłaś jesteś bardziej przewrażliwiona na "odchodzanie się" ale domyslam się że Roślinożerka nie ma zamiaru się głodzić tylko zrzucić nadmiar tłuszczyku czy coś ;) można mieć prawidłowe BMI i źle się czuć bo ciało jest sflaczałe i obrośnięte tłuszczem (tzw. skinny-fat) - ja na przykład tak mam. zdecydowanie owinnam ograniczyć cukier i olej i ćwiczyć coś ;)

      Usuń
  7. Ja też ostatnio zaczynam się inspirować, ale czymś innym. Bardziej w kontekście jogi, fotografowania i kolorowego jedzenia. Zdjęcia w tym faktycznie pomagają. :) Ja z odchudzania zrezygnowałam daaawno. Mieszkając z facetem jest z tym o wiele trudniej. :D
    Życzę Ci żeby Ci się udało z pracą! Ja z kolei za chwilę będę miała tytuł psychologa, ale na ten moment mam wątpliwości co chce w końcu robić, więc tym bardziej się cieszę, że ty wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Roślinożerko trzymam kciuki za powodzenie Twoich planów :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń