A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

czwartek, 1 listopada 2012

Cherry Lady Muffins

Zbliża się ważny dzień, święto, rocznica, (tak jak u mnie:)), a może zwyczajnie macie apetyt na coś pysznego? Chcecie upiec coś wyjątkowego i wegańskiego? Muffinki Cherry Lady idealnie nadają się do misji specjalnych! Przygotowałam je na rocznicę dla Lubego, co skończyło się wszamaniem wszystkich i wyjadaniem reszty kremu z lodówki :D Jestem pewna, że będę wykorzystywać ten przepis przy innych okazjach, bo zwyczajnie mnie zachwycił. Zimny waniliowy krem, słodkie, mięciutkie, czekoladowe ciasto i aromatyczne wiśnie... Chyba nie muszę już nic mówić ;) Przepis inspirowany jest przepisem z bloga SISTERS' COOKING .

Musicie spróbować!




Składniki:
ciasto:
1 i 1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka kompotu z wiśni lub soku wiśniowego
3 łyżki kakao
1/3 szklanki oleju

krem:
1 budyń waniliowy (u mnie taki z cukrem)
1 szklanka mleka sojowego
1/3 szklanki cukru pudru
1/3 kostki wegańskiej margaryny
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1 koktajl waniliowy slim figura 
1/3 szklanki gorącej wody

+ 1 szklanka wydrylowanych wiśni z kompotu :)

Przepis:
Łączymy składniki na ciasto, przelewamy do muffinkowych foremek i pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach. Gotowe babeczki zostawiamy do wystygnięcia i zabieramy się za przygotowywanie kremu. Przygotowujemy budyń według instrukcji, jednak na połowie mleka ( u mnie 1 szklanka). Gotowy budyń odstawiamy do wystudzenia. Miksujemy cukier puder z margaryną, aż do uzyskania gładkiej masy. Koktajl zalewamy 1/3 szklanki gorącej wody, energicznie mieszamy i studzimy. Do jednej miski przekładamy zimny budyń, zimny koktajl, margarynę z cukrem i aromat waniliowy. Całość miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji, następnie odstawiamy do lodówki na około 30 minut. Muffiny przekrawamy na pół, nakładamy warstwę kremu, układamy połówki wiśni i składamy w całość :) Na wierzchu każdej babeczki robimy "kleks" kremu i dekorujemy muffinki wisienką :) Tak przygotowane babeczki przechowujemy w lodówce - zdecydowanie najlepiej smakują schłodzone :)!

8 komentarzy:

  1. O tofu marynowane (zamiast niewegańskiego okrzyku "o kurcze pieczone" ;))! To wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Same pyszotki, na pewno wypróbuje je w domku:) Zapraszam do mnie na bloga o ekologicznym, zgodnym z rytmem natury, vege życiu i przygodach w Kopenhadze:) http://bycwiernymnaturze.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm! zdecydowanie mnie przekonałaś! Już czuję ich zapach *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekolada z wiśniami, mmm... :)

    OdpowiedzUsuń