A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

piątek, 7 stycznia 2011

Sajgonki mego Ukochanego :)

Znów dorwałam się do internetu u mego Lubego, więc od razu piszę do Was weganie i weganki ^^ Dziś zapraszam na ucztę kulinarną rodem z kuchni dalekiego wschodu! Mimo, że ciasto nie zostało potraktowane smażeniem na głębokim tłuszczu, wyszło pysznie i chrupiąco (dość nietypowo jak na sajgonki,ale zapewniam,że jest to bardzo dobra alternatywa dla osób "uczulonych" na nadmiar tłuszczu w tłuszczu :P)  :) Zaserwował mi je mój Najdroższy na wegańską kolację :)

Składniki:
1opakowanie papieru ryżowego
1 ziemniak
1 marchew
1 mała cebula
ok 100 g cieciorki
4 łyżki kukurydzy z puszki
garść makaronu ryżowego (jeden chwyt xD)
sos sojowy
przyprawy
olej
Przepis:
Zaczynamy od ugotowania marchwi,makaronu i ziemniaka. Cieciorkę rozgniatamy w misce i dodajemy do niej łyżeczkę sosu sojowego, curry i inne przyprawy. Ugotowane warzywa obieramy (lub pozostawiamy w łupinkach),kroimy w drobną kostkę i dodajemy je do cieciorki. Cebulę prażymy na złoto i razem z kukurydzą dodajemy ją do farszu. Makaron odcedzamy, kroimy na małe kawałki i również dodajemy do masy. Ostatnim etapem jest "zapakowanie" farszu w papier ryżowy. Aby zmiękczyć papier, moczymy go kilka chwil w letniej wodzie. Następnie nakładamy łyżkę farszu na arkusz i zawijamy w małe paczuszki. Na koniec smarujemy sajgonki małą ilością oleju. Pieczemy w piekarniku 20 min w temperaturze 200stopni.

Najlepiej podawać z sosem sojowym lub wasabi :)
Smacznego :)
P.S. W piekarniku właśnie rośnie ciasto, dzięki któremu zrobiłam ostatnio Maddy promocję :P Ale o tym w następnym poście ^^

4 komentarze:

  1. MMM... Kuchnia wschodnia - coś dla mnie <3. Mam dużo składników z listy więc niedługo sobie przygotuję :D. Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Sylwestra robiłam pieczone sajgonki i uważam ze są super :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. to zdjęcie jest takie apetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już zrobiłam i... za mało przyprawiłam XD. Dopiero po upieczeniu poczułam, że są prawie bez smaku (moja wersja taka wyszła). Natomiast mojemu chłopakowi szalenie smakowały, mimo moich narzekań xD.

    No i jeszcze nie starczyło mi papieru, jutro będą naleśniki z tym farszem :D

    OdpowiedzUsuń