A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

sobota, 15 stycznia 2011

Najpierwszy sojonez (czosnkonez) :)

Ostatnie dni upłynęły mi pod znakiem nauki :/ Z przykrością muszę stwierdzić,że zbliżająca się sesja będzie jedną wielką masakrą... Nie mam pojęcia jak przez nią przebrnę, ale już teraz możecie zacząć trzymać za mnie kciuki :) pozytywnej energii nigdy za wiele :) Dzisiejszy przepis już troszkę przeleżał w folderze, ale i tak wart jest wstawienia :) Walka z majonezem była niesamowita ("tańczył" w misce i pryskał jak szalony :P), ale zakończyła się zwycięstwem :) Sojonez wyszedł troszkę jak sos czosnkowy, ale w sumie miła odmiana :)
Składniki:
200 ml mleka sojowego
200 ml oleju
1 łyżka musztardy
2 łyżeczki soku z cytryny
ząbek czosnku
szczypta soli
szczypta pieprzu
Przepis: 
Mieszamy mleko, musztardę, posiekany czosnek i sok z cytryny. Do masy powoli dolewamy olej (cienką stróżką). Miksujemy na pełnych obrotach. Powoli zwalniamy i doprawiamy szczyptą soli i pieprzu. Sojonez może nam się wydawać zbyt rzadki, jednak po odstaniu w lodówce (ok godziny) nabierze właściwej konsystencji :)

A teraz uruchomcie swoją wyobraźnię i na milion sposobów wykorzystajcie sojonez ^^! 

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Lawendowo- cytrynowe ciasto jako spot reklamowy sklepu ze zdrową żywnością i bloga Hello Morning :P

Tak jak obiecałam, opowiem Wam dziś historię o pewnym cieście i przygodzie w sklepie :) Wracając z zajęć postanowiłam wstąpić do sklepu ze zdrową żywnością. Zainspirowana pachnącymi lawendą przepisami Maddy, postanowiłam poeksperymentować. Przeszukałam półki, znalazłam to czego potrzebowałam (lawenda, czubryca i paluszki razowe) i grzecznie stanęłam w kolejce. Przede mną stała Pani (pozdrawiam ją serdecznie :)), która była wyraźnie zainteresowana moimi zakupami. Co jakiś czas się oglądała, aż wreszcie zapytała czy jestem Roślinożerką (przeżyłam szok xD) i po co mi ta lawenda :) Pokrótce opowiedziałam zaskoczona do czego mam jej zamiar użyć, ale Pani dopytywała jak i gdzie znajdzie przepis, tak więc podałam adres bloga Hello Morning i zachęciłam do jego przejrzenia (Pani zapewne jest teraz stałą czytelniczką :)). Po wyjściu klientki, sprzedawca również zapytał o tego bloga i tak oto wegańskie blogi poszły w świat :P Normalnie jestem  żywą reklamą ^^ Przejdźmy jednak do przepisu :)
Składniki:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
6 łyżeczek oleju
sok z połówki cytryny
skórka z połówki cytryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki suszonej lawendy
1 szklanka mleka sojowego 
1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
Przepis:
Wszystkie suche produkty wsypujemy do jednej miski, a mokre wlewamy do drugiej, następnie mieszamy. Skórkę cytrynową ścieramy na tarce o drobnych oczkach i dodajemy do ciasta. Lawendę dodajemy bezpośrednio do ciasta, delikatnie mieszając, aby nie "zmiażdżyć" kwiatków :) Ciasto przelewamy do wysmarowanej olejem formy (ja wybrałam taką do babki) i pieczemy przez 30-40 min w temperaturze 180 stopni. 

Ciasto jest mięciutkie (wydaje ciekawy dźwięk przy krojeniu - jak świeży chleb :)) i bardzo aromatyczne. Osobiście zakochałam się w lawendzie ^^ Nie przypuszczałam,że smakuje tak samo cudnie jak pachnie :) W najbliższym czasie mam zamiar dalej z nią eksperymentować, po coś przecież kupiłam cały jej woreczek :) 



piątek, 7 stycznia 2011

Sajgonki mego Ukochanego :)

Znów dorwałam się do internetu u mego Lubego, więc od razu piszę do Was weganie i weganki ^^ Dziś zapraszam na ucztę kulinarną rodem z kuchni dalekiego wschodu! Mimo, że ciasto nie zostało potraktowane smażeniem na głębokim tłuszczu, wyszło pysznie i chrupiąco (dość nietypowo jak na sajgonki,ale zapewniam,że jest to bardzo dobra alternatywa dla osób "uczulonych" na nadmiar tłuszczu w tłuszczu :P)  :) Zaserwował mi je mój Najdroższy na wegańską kolację :)

Składniki:
1opakowanie papieru ryżowego
1 ziemniak
1 marchew
1 mała cebula
ok 100 g cieciorki
4 łyżki kukurydzy z puszki
garść makaronu ryżowego (jeden chwyt xD)
sos sojowy
przyprawy
olej
Przepis:
Zaczynamy od ugotowania marchwi,makaronu i ziemniaka. Cieciorkę rozgniatamy w misce i dodajemy do niej łyżeczkę sosu sojowego, curry i inne przyprawy. Ugotowane warzywa obieramy (lub pozostawiamy w łupinkach),kroimy w drobną kostkę i dodajemy je do cieciorki. Cebulę prażymy na złoto i razem z kukurydzą dodajemy ją do farszu. Makaron odcedzamy, kroimy na małe kawałki i również dodajemy do masy. Ostatnim etapem jest "zapakowanie" farszu w papier ryżowy. Aby zmiękczyć papier, moczymy go kilka chwil w letniej wodzie. Następnie nakładamy łyżkę farszu na arkusz i zawijamy w małe paczuszki. Na koniec smarujemy sajgonki małą ilością oleju. Pieczemy w piekarniku 20 min w temperaturze 200stopni.

Najlepiej podawać z sosem sojowym lub wasabi :)
Smacznego :)
P.S. W piekarniku właśnie rośnie ciasto, dzięki któremu zrobiłam ostatnio Maddy promocję :P Ale o tym w następnym poście ^^

niedziela, 2 stycznia 2011

Noworoczna pizza i stos nienoworocznych postanowień życiowych :)

Zacznę tym razem od wytłumaczenia mniejszej częstotliwości postów. Przeprowadziłam się niedawno i niestety nadal nie podłączono mi internetu :( Mam jednak nadzieję,że w ciągu następnych kilku dni oddadzą mi moją sieciową wolność... W sylwestrową noc postanowiłam wyczarować mini pizzę z ciasta francuskiego. Bałam się, że wyjdzie dziwaczna, jednak okazała się świetną, szybka wersją oryginalnej pizzy.
Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
3 łyżki kukurydzy z puszki
ok 50 g wędzonego tofu
3 łyżki przecieru pomidorowego
ok 50 g czerwonej papryki
kilka plasterków pomidora
ulubione przyprawy
Przepis:
Rozwijamy ciasto francuskie i dzielimy je na 6 kawałków. Każdy z kawałków smarujemy przecierem pomidorowym i nakładamy resztę składników. Dla lepszego efektu można też delikatnie złożyć i skleić boki ciasta (przy pomocy odrobiny wody). Pieczemy przez 20 min w temperaturze 200 stopni :)
Wiem,że na tym blogu jest już masa muffinków, jednak nie mogę się opanować i muszę wstawić moje sylwestrowe dzieła! Zrobiłam mały eksperyment i oprócz proszku do pieczenia dodałam również łyżeczkę sody (wiem, wiem Ameryki nie odkryłam :P). Efekt mnie powalił! Zawsze piekłam albo z sodą,albo z proszkiem. Nie widziałam wtedy zbyt wielkiej różnicy,a teraz REWELACJA :) Ciasto szybko wystrzeliło i do tego było mięciuchno- puszyste. Polecam :) Poeksperymentowałam też z marcepanem w muffinkach i powiem Wam,że efekt piorunujący :) Trzeba tylko pokroić marcepan na większe kawałki, bo inaczej kiepsko go czuć. Pochwalę się jeszcze wygrzebaną na wyprzedaży bluzeczką ^^ (widać ją w tle) Normalnie idealna dla mnie... Muffinki rządzą ! Na koniec, odbiegając od kulinarnych tematów, chciałabym podzielić się z Wami moimi postanowieniami. Nie są to postanowienia noworoczne, bo takich nie czynię. Bardziej potraktowałabym je jako postanowienia na lepsze jutro :)
1. Lepiej okazywać uczucia (zwłaszcza mojemu Lubemu :*)
2. Doceniać to co mam (chociaż czasem jest ciężko)
3. Schudnąć 5kg ( już się boję...)
4. Rozwinąć swoje kulinarne pasje i zwiększyć liczbę postów :)
5. Zakupić większą liczbę silikonowych foremek do Muffinów (a nie mówiłam :P? To obsesja już ^^) i książki kulinarne w wegańskim klimacie
6. Zaliczyć ten rok na studiach (jak ja tego pragnę !)
7. Nauczyć się języka migowego...
Hmmm.... Mogłabym tak pisać i pisać, ale będę dumna jeżeli zrealizuję chociaż tę pierwszą siódemkę ^^ 
Szczęśliwoego Nowego Roku !
Trzymajcie się wegańsko :)!

niedziela, 26 grudnia 2010

Świąteczny bananowiec razowy i paszteciki orientalne :)

Święta się kończą, a wraz z nimi ostatnie zapasy świątecznych wypieków. W tym roku na moim stole (w wegańskiej wersji ) znalazły się : kotlet z czerwonej soczewicy, krokiety z kapustą i grzybami, bigos, paszteciki orientalne, bananowiec razowy i murzynek. Ponieważ nie miałam aparatu na Wigilii, na zdjęcia telefonem załapały się tylko dwie potrawy, stąd też tylko one pojawią się w notce :)
Bananowiec razowy
Składniki:
4 dojrzałe banany
3 łyżki cukru trzcinowego
2 szklanki mąki razowej
1,5 łyżeczki sody
0,5 łyżeczki soli
1/3 szklanki oleju
1/4 szklanki wody
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1 garść migdałów w płatkach
Przepis:
Banany obieramy i miksujemy na papkę. Mieszamy wszystkie składniki, ciasto wylewamy do wysmarowanej olejem formy. Wierzch ciasta posypujemy migdałami. Pieczemy w 180°C przez 45 minut. 
Ciasto wychodzi bardzo mokre i aromatyczne :)! Na odległość czuć banany :)

 Paszteciki orientalne
Składniki:
1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego
1/2 puszki cieciorki
100 g kukurydzy z puszki
1 średniej wielkości ziemniak
1 średniej wielkości cebula
szczypta słodkiej papryki, soli, curry,
kurkumy, pieprzu i kolendry
Przepis:
Ciasto francuskie rozwijamy na płaskiej powierzchni, najlepiej na papierze, którym jest owinięte w opakowaniu. wycinamy kwadraty ( z jednego ciasta wychodzi ok 15 sztuk). Cieciorkę miksujemy na gładką masę. Ziemniaka gotujemy w lekko osolonej wodzie do miękkości. Cebulę drobno siekamy i szklimy ją na patelni. Gdy wszystkie składniki wystygną, łączymy je ze sobą (ziemniaka kroimy w kostkę). Dodajemy kukurydzę i przyprawy. Na każdy kwadrat ciasta nakładamy łyżeczkę farszu. Brzegi ciasta lekko zwilżamy wodą, aby ciasto się skleiło. Następnie formujemy pierożki. Pieczemy w 200 stopniach przez 20 min. 
Efekt jest powalający! Paszteciki można podawać na ciepło, ale na zimno smakują równie dobrze :)  Można je podawać np do barszczu :)

Wesołej i smacznej końcówki Świąt życzę :)! 



 

czwartek, 23 grudnia 2010

Murzynek, który wciąga :P

Jako,że nadchodzi Wigilii czas, moja grupa uczelniana, również postanowiła sobie ową Wigilię zorganizować. Każdy miał przynieść coś dobrego, więc przyniosłam i ja :) Zaszalałam z murzynkiem i dodatkowo zrobiłam muffiny w wersji orientalnej. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy zajadali ze smakiem (poinformowałam zebranych iż są to iście wegańskie wypieki) i nawet porwali trochę ciasta do domu :P
Składniki:
2 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
3/4 szklanki mleka sojowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka sody
1 łyżka kakao
3 łyżki  dżemu (ja dodałam "leśny")
1 cukier waniliowy
2 garści słonecznika
Przepis: 
Wszystkie składniki mieszamy, po uprzednim podzieleniu je na suche i mokre. Następnie przelewamy ciasto do długiej blachy i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy ok. 45 min. w 200°C.
Uprzedzam,że jeżeli sięgnie się po jeden kawałek, to ręka sama będzie wędrowała po kolejne ;P

 Muffiny również były wspomniane w notce, więc niech im będzie,że się tu pojawią :) Przepis dokładnie taki sam jak w mojej notce o muffinach kokosowych, jednak dodałam zdecydowanie więcej wiórków kokosowych oraz doprawiłam wszystko odrobiną kawy, kardamonu, cynamonu, goździków, imbiru oraz esencją z zielonej herbaty :) Smakowało, jak widać na poniższym zdjęciu. Swoją drogą Magda jest zwariowaną "wybredzioszką", więc tym bardziej ucieszyła mnie jej aprobata :)


 Dziś biegnę ostatni dzień do pracy, ale za kilka chwil zabieram się za pieczenie :) Efekty opublikuję w najbliższym czasie, o ile w tym pośpiechu cokolwiek mi wyrośnie :P

Życzę smacznych przygotowań do Świąt :)!