A liczba wyświetleń ciągle rośnie ^^!

środa, 24 listopada 2010

Kasztany... och! Kasztany :)

Nigdy nie wyobrażałam sobie jedzenia rzeczy, które kojarzą mi się z dzieciństwem i zabawą... Np. jarzębina... albo... piasek czy też liście dębu :) O kasztanach w wersji jadalnej słyszałam, ale jakoś mnie do niech nie ciągnęło, aż tu nagle! Trach i ciekawość poznawcza wygrała :P Naczytałam się na ten temat sporo i doszłam do wniosku,że na początek zwyczajnie je upiekę.
Przepis na dziś brzmi : 
natnij z wierzchu kasztany- "w krzyż" , następnie piecz je w 220 stopniach przez 20 minut (po 10 min przerzuć je na drugą stronę, o ile się da :P).
I TADAAAM!

Kasztany powinny zareagować zwinięciem naciętej skórki. To co wewnątrz nadaje się do jedzenia... Od razu ostrzegam,że po obraniu nie wygląda to zachęcająco! Miałam poważne wątpliwości czy tego skosztować, ale dałam radę :) I wiecie co? To jest nawet smaczne! Koniecznie muszę to powtórzyć, ale tym razem udziwnię te kasztany, a co! Żeby nie było nudno :)

4 komentarze:

  1. mój chłopak bardzo lubi ale praży je na patelni :) ja niespecjalnie biorę udział w konsumpcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś próbowalam, ale smakowały według mnie jak posłodzone ziemniaki :P Miałam zamiar niedawno jeszcze raz spróbować, ale cena mnie zniechęciła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam zakup kasztanów w Tesco :) Za 17zł można tam kupić kilogram, więc taniutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo. Kasztany w Tesco!? Leccę.

    OdpowiedzUsuń